Pages

Sunday, 15 January 2012

Niedziela, 15 stycznia 2012


Zaczynajac monotematycznie, to przede wszystkim musze napisac, ze znowu LEJE! Przynudzam z ta pogoda, ale to chyba moje zaadoptowane Greckie DNA przeze mnie przemawia. Jak jest zima to wszyscy (ja sie oczywiscie do wszystkich zaliczam!) kolektywnie jak Kreta dluga i szeroka (I pokusze sie stwierdzic, ze jak Grecja tez) jecza, ze zimno, ze nieprzyjemnie, ze sie nic nie chce i aby do lata. A jak tylko lato do drzwi zapuka I upal sie da we znaki, to wszyscy beda sapac, wahlowac sie i marudzic, zeby sie chlodniej zrobilo. Tak to u Hellenow wyglada. U “Mieszkow” zas o cisnieniu sie ciagle opowiada, ze cisnienie spada, ze rosnie, a jak sie komus czegos chce czy nie chce, to cisnienie jest za ten stan odpowiedzialne…czyz nie? 

Tak wiec pada, ale nie od tej mokrej pogody jakos smutno sie dzisiaj zrobil. Smutno, bo czas rozebrac choinke. A bez nuty skromnosci, musze przyznac, ze to bylo wyjatkowe drzewko w tym roku. 

Po pierwsze, choinka miala zapach. Pachnialo a pachnialo. Nie to co pod inne lata, gdzie w akcie desperacji co poniektorzy musieli kupowac odswiezacz do powietrza “Breeze” o zapachu sosny, jodly czy tam lesnym zapachu. Mnie sie to nie zdarzylo, ale znam takie przypadki. Jakos sobie trzeba radzic. Na emigracji szybko sie czlowiek uczy, ze jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. A jak sie z tym jeszcze w dosc szybkim tempie pogodzisz, to mozesz sie uwazac za szczesliwego lub przynajmniej za szczesliwszego czlowieka. 

Wracajac do tematu choinki to po drugie w koncu, w tym roku  nie ja sama to drzewko do domu tachalam i je ubieralam. Lata dawania przykladu innym nie poszly na marne, tylko trzeba sie bylo w cierpliwosc uzbroic. 

Ubostwiam drzewka Bozonarodzeniowe. Nie lubie tych dizajnerskich cudow. Na takim drzewku ma byc przytulnie, swoisko i kolorowo. 

I teraz mi tak sie melancholijnie robi jak musze zdejmowac slomkowe aniolki pokrzywione przez lata siedzenia w ciasnych torbach i czekajace na doroczne entree. Zdjemuje pluszaki, recznie malowane szklane, okragle, w ksztalcie auta lub skarpety bombki. Sa tez plastikowe ozdoby, szopka. Haftowane laleczki, balwanki. Drewniane aniolki, ptaszki. Delikatnie schodza z galezi do ozdobnych pudelek, owiniete w bibule, zeby w przyszlym roku godnie sie prezentowaly. A na tegorocznych przecenach na pewno i tak jakies “towarzystwo” zostanie dokupione, bo u nas taka tradycja, ze co roku chociaz jedna zabawke trzeba dodac do kolekcji. 

A jak sie takie zabawki z choinki zdejmuje to mozna sie refleksjom oddac o poprzednim roku i podjac noworoczne postanowienia. 

Jaki jest Nowy Rok w Grecji? Wyglada na to, ze bedzie ciezki i pewnie jeszcze ciezszy ekonomicznie i spolecznie od poprzedniego. Ale nie dlatego Sylwestrowych szalenstw nie ma. 

Grecy nie maja w tradycji szampanskich bali. Kiedys mi to przeszkadzalo, ze cala Polska zanurzona w tancach, konsumpcji, a tu na chalepiankim wzgorzu przy kolacji czekamy do polnocy. Potem z balkonu, w pizamowych strojach, z kieliszkiem szampana, patrzymy na pokaz sztucznych ogni. A potem to juz jestesmy tak uspieni i znudzeni, ze idziemy spac. Oczywiscie, ze mozna wyjsc i sie wychodzi na greckie buzuki, czyli greckie opa opa na zywo, ale impreza zaczyna sie o nieludzkiej porze 2 czy 3 w nocy, kiedy ktos, kto nie ma w zwyczaju lapac dlugiej popoludniowej drzemki, nie ma szans dotrwac do tej dzikiej godziny.

Poza tym, jak juz wczesniej wspominalam, czlowiek do wielu rzeczy potrafi sie przyzwyczaic, a potem to nawet za czesc siebie samego te obce zwyczaje uwaza. 

Stad tez w tym roku szykowalam sie na sylwestrowe szalenstwo przy kominku  w mojej nowej pizamie od Swietego Mikolaja (vel greckiego Agios Vassilis), a tu trzeba sie bylo do cioci na trapezi zbierac. 

Trapezi to po grecku stol, ale jesli ktos cie do tego stolu na jedzenie zaprasza to tez sie mowi, ze bylam na trapezi, czyli imprezie przy stole. W skrocie, kazda jedzona impreza przy stole, w Grecji bedzie nazwana “trapezi”. Na trapezi jest sie zaproszonym albo sie zapraszam czyli jesli ktos cie nakarmil to wypadaloby i jego w ktoryms momencie ugoscic..to tak na marginesie, aczkolwiek taka wymiana dobr zywnosciowych (i nie tylko) ja tobie - a ty mnie- ma bardzo duze znaczenie w Greckiej kulturze i dobrze o tym pamietac.

Czyli, trapezi....Czym sie takie Sylwestrowe trapezi rozni od codziennego trapezi? Niczym. Jest to jeden z tych wieczorow kiedy rodzina wspolnie oddaje sie konsumpcji. Tradycyjnych potraw jako takich nie ma. Natomiast w tradycji jest granie w karty na tzw. szczescie. Przewaznie panowie cos tam chachmeca do polnocy, a potem mlodziez powoli zbiera sie na buzuki. 

Szampan, forget it, w tradycji nie funkcjonuje i jesli ktos jest przyzwyczajony, ze lampka musi byc, to polecam na grecka impreze udac sie z wlasna butelka. Ja w tym roku udalam sie z dwiema; wersja dla doroslych i dla dzieci. Szampan dla dzieci o smaku truskawkowym zrobil furore, a Ruskoje Szampanskoje zostalo potraktowane per noga (nie mowilam, ze Grecy nie za bardzo wiedza o co chodzi z tym szampanem?). 

Ale tak lyso i nijak jednak nie do konca to wszystko wyglada, bo nedza greckiej tradycji bozonarodzeniowej zostaje wynagrodzona po polnocy. Co sie dzieje? Wczesno noworoczne czary moi drodzy!  

Kto pierwszy do domu wraca niech nie zapomni prawa noga prog przekroczyc. A jak tylko drzwi uchyli niech kamien przez prog wrzuci do srodka. Kamien to symbol sily, witalnosc i zdrowia, ktore maja gospodarzom przez nowy rok towarzyszyc. A jak ma sie juz zdrowie to i kasa nie zaszkodzi. Dlatego po kamieniu wrzucic trzeba owoc granatu. Greckie "rogdi" to pieniadze, ekonomiczna stabilizacja. Dobrze nacisnac na ten owoc co by granatowe nasionka suto sie po holu rozsypaly. A zeby to wszystko w calosc sie zlalo i zeby wiara i duchowe bogactwa domu nie opuszczaly to razem z wlascicielem wchodzi ikona wczesniej pozostawiona przez drzwiami. Po tym wszystkim mozna spokojnie udac sie na spoczynek z przekonaniem, ze jakiekolwiek “plagi egipskie” nasze domostwo omina. 

W pierwszy dzien roku mozna do domu gosci zaprosic i  czesto organizuje sie grilla czy lunch, biorac pod uwage, ze nocnych szalenstw nie bylo. Tego dnia czlonkowie rodziny dziela pite – okragle biszkoptowe ciasto w ktorym schowany jest pieniazek symbolizujacy Chrystusa. Pite dzieli na kawalki, ktore naleza w kolejnosci: pierwszy do dzieciatka, drugi do domu i potem jak leci. Komu sie pieniazek trafi ten ma ekstra bonus szczescia na nowy rok. Pite dzieli sie tez w roznych kregach, cechach, zwiazkach, w sumie przez caly okres karnawalu. 

Po 1 stycznia w Grecji spowolniony rytm trwa do dni po 6 grudnia. W kraju morza i zatok jaka moglaby byc najpiekniejsza tradycja Trzech Kroli? Glowne reprezentacyjne limani       ( port, zatoka) zapelnia sie lodkami i tlumami gapiow. Do wody zostaje wrzucony krzyz, a ochotnicy, smialkowie (obdarzeni przez los wlasciwa masa ciala, miesni i masa woli!) nurkuja w zimowych falach lub przy ladnej pogodzie w mrozacej wodzie, zeby ten krzyz zlapac i zapewnic sobie boska opieke przez kolejne 12 miesiecy.

Po tym dosc szczegolowym opisie chyba kazdy przyzna,ze bidna grecka tradycja bozonarodzeniowa zostaje zrekompensowana bogactwem przesadow i noworocznych inicjacji. 

A bylabym zapomniala, jesli jeszcze po tych wszystkich ceremoniach mamy stracha, ze sie niewystarczajaco zabezpieczylismy przed zlem tego swiata i jego ludzi, to zawsze przez drzwiami mozemy rozdeptac okazala bulwe jakiegos kwiatka lub cebuli. 

A tak na serio to kto nie wierzy w czajaca sie zla energie? Albo na przyklad, ze taki obraz Zyda powieszony tylem do drzwi wejsciowych, bogactwo domu zapewni?

Nie badzmy hipokrytami….Raz, dwa, trzy….nie tylko w Grecji takie czary maja miejsce...

0 comments:

Post a Comment