Mam nadzieje, ze dwudniowe slonce i przejscie z szaroburego na gleboki blekit koloru morza, oznacza, ze w koncu pogoda na wyspie wychodzi na prosta. Nareszcie mozna otworzyc okno, usiac na werandzie nie ryzykujac, ze po dwoch sekundach rozboli cie glowa, przemokniesz do suchej nitki i stracisz szybe.
Zima na wyspie nie zawsze jest ostra, ale w tym roku malo pozytywna aura wszystkim dala do wiwatu. Mniej wiecej od polowy grudnia bylo tak: wiaterek 10 w skali Beauforta , temperatura w okolicach 5 stopni, sciana deszczu. Nie zawsze tak jest, bo zdarzaja sie swieta w sandalach i z krotkim rekawkiem.
Zycie w domu na chalepianskim wzgorzu ma mnostwo pozytywnych aspektow:
- - Widok w lini prostej ktorego nikt ci nigdy jakas paskudna konstrukcja nie zakloci ( niestety z boku udalo sie samozwancowm - budowlancom postawic pistacjowy kloc o trzech pietrach konkurujacy z bezgustownym klocem z lat 80 -tych ) .
- - Letnia bryza nadchodzaca od morzai I kojaca rozgrzane mury i ciala w prazace kretenskie lato.
- - Zima widok wciaz zapiera dech w piersiach, ale wietrzysko jest bezlitosne,a jak to na wzgorzu bywa, nic cie przed tymi chlostajacymi wiatrami nie chroni.
Przez te mrozy wszystkiego mi sie odechcialo. Wyjsc nie za bardzo bylo jak I dokad. W domu, zeby spokojnie usiac trzeba sie bylo ubrac na cebulke. Z lozka wstac sie nie da bez szlafroczka I grubej skarpety. Albo ci nos marznie, albo rece albo stopy kostnieja.
Ja jestem typ cieplolubny, po prostu nie nawidze jak mi przez jakas czesc ciala chlod przenika. Szaro, zimno to i srednia motywacja do dzialania. Stad tez tak spory okres przez ktory wiecej myslalam, zeby cos napisac a slowo w prozni zawieszone trwalo.
W tym roku sporo osob pytalo mnie sie jak wygladaja swieta Bozego Narodzenia w Grecji i tak sobie teraz mysle, jakie w tym roku byly to swieta? Rodzino-przyjacielsko-tradycyjnie-kanapowo-kominkowe, tak sobie mysle.
Jakie zyczenia sie sklada? Kala Christugena lub Chronia Polla sie mowi (Καλά Χριστούγεννα, Χρονιά Πολλά.). To drugie to takie uniwersalne zyczenia, co by sie nie dzialo, zawsze bezpiecznie, jesli sie arkanow greckiego jezyka nie poznalo, powiedziec just “ wszystkiego najlepszego”.
Jesli tylko tak wypada, ze jestesmy na Krecie, tradycja jest, ze zawsze u nas robimy wigilie. W Grecji nie ma takiego zwyczaju, ale poza Polska gdzies jeszcze jest? W Grecji jest skromnie w kwesti bozonarodzeniowej tradycji kulinarnej: dwa rodzaje ciastek: melomakarona i kurabiedes (to pierwsze plynace miodowa polewa, drugie ginace pod kolosalna pokrywa cukru pudru) i to by bylo na tyle - nie to co rozpusta Wielkiej Nocy! Wiem, wiem, obiecalam przepis, i jak tylko ochlone od nadmiaru wszedzie obecnych ciastek to bedziecie piec melomakarona,ktorymi, nie przesadzajmy, mozna sie delektowac caly rok.
Zapraszamy bliskich znajomych z dziecmi, staramy sie rodzinnie zebrac do kupy. Przez dzielace nas odleglosci srednio nam wychodzi, ale wierze, ze koncu wszyscy razem usiadziemy do wigilijnego stolu.
Zawsze jest swieza choinka tak jak w moim rodzinnym domu w Warszawie. Jakby to brutalnie nie zabrzmialo, nie wyobrazam sobie zielonego plastiku majacego sluzyc za centralna dekorkacje domu w te dni.
Zawsze sa prezenty dla wszystkich gosci, ktore rozpakowuja po kolacji 24 grudnia. My nasze, po amerykansku rozpakujemy 25 grudnia rano, a reszta Grecji pierwszego dnia Nowego Roku.
Grecy wigilii jako takiej nie celebruja, ale od mniej wiecej dwoch latch obserwuje wzmozony trend organizowania rodzinnej kolacji w dniu 24 grudnia. Chyba to taki pozytywny efekt panujacego w kraju kryzysu, ze ludzie szukaja bliskosci wsrod bliskich a nie lataja po knajpach, jak to dawniej bywalo.
Trudno zorganizowac wigilie taka jak w Polsce I trzeba pojsc na kompromis. Nasze polskie smaki sa dosc brutalne dla greckich zoladkow chowanych na oliwie z oliwek. Najlepiej co roku prezentowac staly element i po woli wszystich do niego przyzwyczajac. Tutaj sie nie posci wiec w tym roku sie nad towarzystwem zlitowalam I niech mi grzech zostanie odpuszczony, ale stalo mieso na wigilijnym stole. Grzyby, barszcz czerwony, kompot suszu zostaly przygotowane dzieki zapasom z Polski. Mozna tez goscic towarzystwo pierogami, sledziami, bigosami ze wzgledu na lokalna obecnosc rosyjskiego “spolem” o nazwie Moskwa, ale jest ryzyko, ze sie to bedzie pozniej samemu jadlo. Jak to mowi moj znajomy, za duzo tego kwasu jak na Greckie zoladki. Musze natomiast wyznac, ze salatka jarzynowa zawsze cieszy sie wielkim powodzeniem I jest to bezpieczne I gleboko doceniane “danie”. No I podziw gosci jak mi sie udalo pokroic te wszystkie ingrediensy w tak droba kosteczke. Serdecznie polecam jesli chcecie zablysnac na Greckim rynku smakowym (po uprzednim wybadaniu kulinarnych gustow gosci!).
Nie ma natomiast przebacz I nikt nie usiadzie do konsumpcji bez podzielenia sie oplatkiem, ktory moja mamus juz w pierwszych dniach rozdania odbiera z parafii na Bema. Oplatek, razem z mala FATNI (szopka) stoi w centralnym miejscu na stole. Zamieszanie sie robi, sentymentalnie sie robi. Grecy to cieply I wrazliwy narod wiec szybko adaptuja tego typu odruchy I szanuja rodzine tradycje, sami obsesyjnie zwiazani z mysla, zeby czas rodziny i ich rodziny funkcjonowaly w spokoju i zdrowiu.
Potem nadchodza pierwszy i drugi dzien swiat, ktore nie wiele roznia sie od Polskiej tradycji jedzenia I godnego zasiadania przez telwizorem.
Szopek w kosciele nie ma, ale jesli ktos spragniony jest takiej tradycji, zawsze moze sie udac do katolickiego kosciola na ulicy Halidon. Bez chwalenia sie I przesady, musze przyznac, ze w tym roku szopka halidonskiego kosciola stanela na wysokosci zadania. Okazala, ze zmieniajacym sie oswietleniem symulujacym pore dnia lub nocy. Byl nawet element ruchomy, z tego co pamietam to chyba mechanizm ruchomy (reka sie ruszala) zamontowano u kowala czy moze szewca? Mniejsza z tym. Ozywilo to cala konstrukcje I nawet skierowalo moje mysli przez krotka chwile na szpoke na Miodowej.
Pstryk, cyk i swieta minely, a potem nastala sylwestrowa noc, czas ekspolozji pieknych greckich zabobonow, o czym w nastepnym poscie.
A Wam jak swieta minely? Dla mnie nie mam wiekszej radochy (licelany, jakze wygodny zwrot) niz organizowanie takich chwil w moim rodzinym chalepianskim domu. Jest takie uczucie, ze jesli w swoich czterech scianach takie chwile maja miejsce, to przynajmniej ja czuje niesamowietego powera. To chyba sie nazywa potrzena silnego umiejscowienia lub po prostu sa chwile, ktore pozwalaja ci sie czuc Pania na wlosciach. Usmiechac sie w zwiazku z tym twierdzeniem czy traktowac to powaznie? Dla mnie to wazne. Mysleliscie co dla was jest wazne, tak w ramach noworocznych natchnionych mysli?






0 comments:
Post a Comment