Pages

Monday, 20 February 2012

Dzisiejszy Chalepianski lunch


Dla wszystkich fanow salatek i wszelakiej zieleniny Krete polecam wyjatkowo. 

Raj warzywny chcialoby sie rzec! 

Nie ma to jak tutejsze stamnagathi (σταμναγκαθι), ktorym w swiezej postaci mozna cieszyc sie wylacznie zima. Z tego co sie orientuje roslina ta oryginalnie pochodzi z Krety i  na dziko nie rosnie w innych stronach Grecji i chyba swiata tez. Wystepuje na gorskich zboczach i gorskich rowninach.Wyglada tak jak na ponizszym zdjeciu, a smakuje jak mieszanka dzikich szaparagow i gorzkiej odmiany szpinaku.  Oczywiscie nie mowimy o smakach odgrzewanych mrozonek!


 
Co sie z nia robi? Przbieramy ostroznie kazdy krzaczek, obcinajac pozolkle koncowki i zabrazownione korzonki. A potem ciach na goraca wode, zeby stamnagati zmieklo. Serwujemy na zimno lub goraco, polane extra virgin oliwa i suto skrapiamy sokiem ze swiezej cytryny. Ot i cala filozofia. Danie samo w sobie sycace, dobrze sie komponuje z pajda kretenskiego chleba. Mozna tez porzadnie umyc i dodac do salatki tak jak jest to praktykowane w Greckich restauracjach gourment. Dlaczego gourmet…a to cena tej zieleninki sama za siebie mowi…takie zloto wsrod rzodkiewkowatych. Moze byc i 12 euro za kg co biorac pod uwage wartosc zawartych w tych krzaczkach witamin w sumie nie jest wygorowana cena w porownaniu z czestymi zakupami gripexow i innych tam takich.

Tak wiec dzisiaj na lunch na chalepianskim wzgorzu serwujemy stamnagathi oraz zimowa salatke przygotowana w oparciu o kretenskie zimowe zwyczaje konsumpcyjne plus wlasna inwencje tworcza i potrzebe smakowa. 

Jesli chcemy gotowac z duchem kretenskim, pamietamy o wykorzystaniu tych roslin, ktore pojawiaja sie na rynku o okreslonej porze i o tym, ze uwaznie czytamy, zeby nasze ogorki czy pomidory przypadkiem z Madagaskaru czy innych egzotycznych miejsc do nas na talerz nie trafialy. 

Na Krecie zima sporo jada sie salatek ze swiezej kapusty (raczej tej bialej) z dodatkiem marchewki. Produkty o nie wygorowanej cenie wiec kazdy moze sobie pozwolic na kulinarne szalenstwo. 

Nasz salatka posiada nastepujacy wzbogacony sklad (porcja na slusznych rozmiarow mise – a nie jakis marny polmisek na mizerie!):
  • Kapusta biala, ok 1/3 glowki, cienko posiekana 
  • Dwie lub trzy marchewki, zaleznie od rozmiarow, starte na tej grubszej stronie tarki
  • Piec malych koktajlowych pomidorkow, przekrojonych na pol
  • Dwa ogorki swieze, lub jeden dlugi. Kroimy na pol i wkrajamy ksiezycowe polowki
  • Mala jasno zielona papryczka z tych o smaku lagodnym
  • Puszka czerwonej fasoli, dobrze przeplukanej, zeby sie zalewa nie przegryzla do naszej salatki
  •  I jak kto woli, albo sol, albo garsc kaparow, z tych mniejszych.
  • Calosc zalewamy oliwa z oliwek (od tego produktu bardzo zalezy smak koncowy wiec raczej nie warto skapic i kupic cos lepszego!  - zabrania sie uzycia oleju z pestek winogron czy z jakiejs innej czesci winogron, co to w Polsce sprzedaje sie pod nazwa oliwy! Skandal!)  - jak nie macie to sie wam przesle. Pytajcie a bedzie wam dane, jesli odczuwacie taka potrzebe.
  • Wlewamy tez kilka porzadnych kropel octu balsamicznego albo jak kto woli vinnego.
Salatka swietnie sie komponuje z grubo pokrojonymi kawalkami sera (najlepiej jakas pikantna odmiana). Napoje dobieramy wedlug uznania. 

Mam nadzieje, ze duch tej salatki zacznie krazyc wsrod zimowych glodomorow. 

Mam rowniez takie marzenie, ze kiedys bede miala przestronyy kretenski dom na wsi i  beda sie tam dla przyjaciol i przyjaciol przyjaciol rozchodzic wlasnie takie poludniowe zdrowe smaki.

0 comments:

Post a Comment