Pages

Friday, 18 January 2013

Koniaczek i „szkola tanca”



Jeszcze po swietach wala sie po domu metalowe pudelko wypelnione kurabiedes. Suto posypane cukrem pudrem zostawiają sniegowe slady. Gdyby ktoś nie miał szczęścia zobaczyć w Grecji sniegu, to na otarcie lez moglby sobie podeptać kilka takich kurabiedes. 

Zamiast sniegu pada grad, zacina deszcz a potem kilka dni przerwy i piękne slonce siada na zlodowaciałych szczytach Lefa Ori. 

Od tej kratkowej pogody zaatakowal mnie katar i tak trzymal przez dwa tygodnie. Nozdrza obtarte, usta spierzchnięte. Szumialo w uszach, nic nie czułam. Poszlam po rozum do glowy i powrocilam do starych, znanych mi metod. Wisniowy aromat Metaxa zdolal przedrzeć się przez zatkany nos. Potem było już z gorki. Owocowe kremy dziedziczki zaczely dawac owocne rezultaty, które również pozostaly nieobojętne dla mojego tymczasowo znieczulonego nosa.

W miedzy czasie nasze drzewka oliwne zostały starannie przetrzepane i od kilku dni swiezy kreteński nektar pali podniebienie. Tegoroczne zbiory zakończone, 180 litrow w dużych dwóch bekach roznosi zapachy w pomieszczeniu gospodarczym. Stoja sobie wysokie, pękate te beki pomiędzy ratanowymi lezakami i kufrem z bożonarodzeniowymi ozdobami. 

Wszedzie wszyscy w okolicy robia ogrodowe porządki. Teraz kiedy ziemia jest pulchna i podlana, latwiej pogrzebac w glinianej glebie. Nasz park został starannie przystrzyżony i stracil intymność tajemniczego ogrodu. Schorowane palmy zostały sciete i swieca smutnymi kikutami. Czy się odrodzą zależy od tego czy podane im będzie wlasciwe lekarstwo. 

Ten park to nasza przystan. Sciezki z kocimi lbami a w centrum piekna cerkiew Swietej Magdaleny. Mijamy go co sobota w drodze do szkoły tanca. Jak się nie ma pięciomiesięcznego dziecka to się chodzi na Zumbe. A jak się ma takiego szkraba to Zumba może przypominać taniec opętanego. Zapisalysmy się wiec na „cieple jak kluchy” tance mam z „dzieciami”. Generalnie nie tańczymy tylko się przetaczamy, krecimy, udajemy planety, sfery i w miedzy czasie efekty trawienia pozostawiamy a to na podłodze, a to na skrawku artystycznej szarfy. Z nami sa jeszcze cztery inne pary: mamy z corkami i mama z synem. 

O swoim dziecku można opowiadac długo i namiętnie. Nie ma jednak lepszej szkoły niż szkola porównania. Dziedziczka jest w niebo wzieta. Glowa jej podskakuje, geba się smieje. A inne dzieci patrza się podejrzliwie a usmiechow nie widać. Nasuwa mi się myśl, ze dziecko to zwierciadlo zachowan dorosłych. I strach bierze, bo wychodzi na to, ze ludzie za mało się usmiechaja. Za mało ciesza „pelna geba”. Wydawałoby się, ze taka szkola to szansa poznania, zawarcia nowych znajomości, a tu zziajane mamy wpadają ze skolowacialymi pociechami, sila się w duchu zespołu a potem szybko uciekają do swojej, chyba niezbyt, radosnej rutyny. 

A może ja przesadzam?

Pewnego dnia wracamy po naszych tańcach na piechotę. Lapie nas ulewa na wysokości tawerny, jak glosi szyld „ z jedzeniem jak u mamy”.  Stoimy pod markiza kiedy przejezdza znany filozof sciemniacz. Pan od Erosow i „życiowych madrosci”. Widzi mnie, widzi wozek, widzi dziecko i krzyczy: „ Life style to mit!” a potem wskazuje na dziedziczke i madrze sumuje „bo w zyciu tylko o to chodzi”. Nie tylko i nie dla wszystkich …ale co tu tlumaczyc człowiekowi, który myśli, ze zawsze ma racje. Fakt, ze ja dziś inaczej się definiuje, bo jestem matka ( mialam taka potrzebe, rzekłabym).

Bella, nasza kocica, tez nia została. Po raz enty. Jej dwojka potomstwa gości u nas w podgarazowych przestrzeniach.  Dwa pluszowe kotki, zdziczale, odwalaja kawal dobrej roboty. Psy Stekowej przestaly się w końcu panoszyć dzięki interwencji naszej kociej szajki.  Lulis, nasz kot, jak zwykle buja w obłokach.  

..i znowu nasuwa się myśl, ze kobieta zawsze staje szybciej na nogi, bo pasywność kosztuje ja o wiele drożej niż mezczyzne.

0 comments:

Post a Comment