Jak donosza media i rzeczywistosc na
zewnatrz, od dzis przez kolejne dziesiec dni, bedzie nam towarzyszyć
czterdziestostopniowa fala ciepla, czyli stalym mieszkańcom i bywalcom Krety
znany καύσωνας (czyt. kawsonas – fala afrykańskiego
powietrza).
Woda z cytrynka, woda bez cytrynki, woda z
lodem, bez lodu, pita, wylana na glowe, woda w której można się wykapac,
popluskać, nasaczyc recznik i tym gałgankiem obmywać umeczone, podpuchnięte
oblicze, nogi, rece. Generalnie dużo
wody dla ochłody i prawidłowego funkcjonowania ciala i narzadow mowy.
Rozmawiam z turystami, kolegami z pracy i
po jakims czasie wszyscy przybierają spiaco-otepiony wyraz twarzy. Albo się nie
wyspali przez ten upal, albo się już nim w polowie dnia zmęczyli, albo
regenerują sily w pol snie, żeby w okolicy polnocy – nocy srodkowej – ruszyc na
wedrowke bez obecności slonca.
W takim upale wszyscy glupieja. Ksiezyc
nagle spomaranczowial. Mewy popelniaja samobójstwo. Kierowcy nie mogą się
zdecydować, którym pasem jechać. Piesi ignorują obecność chodnika i ociezale
poruszają się po drodze przeznaczonej dla samochodow.
Przejezdzajac przez place słyszy się nuty
greckich piesni i wacha zapachy grillowanych souvlakow. Noc to po takim dniu,
najlepsza pora na konsumpcje. Czlowiek przypomina sobie, ze ma cos takiego jak
apetyt.
Powietrze stoi i się kisi we własnej
wilgoci. Och jak przyjemnie jest o tej porze poruszać się samochodem z
predkoscia 70 kilometrow! Klimatyzacja wieje na nogi, a ruchem wystawionej dloni
zagarnia się wibrujące fale chłodnej bryzy.
Przejezdzajac wybrzeżem, nasze nozdrza
poruszone zostaną zapachem smażonych kalmarów i slonego morskiego powietrza.
Cudne sa te gorace noce. W tej meczarni
jest radocha obecności wszechobecnego lata!






0 comments:
Post a Comment