Pages

Friday, 23 March 2012

Dom i podroze


Lubie podrozowac, ale dzisiaj lubie tez wracac do mojego domu.

Kiedys nie lubilam wracac, wolalam zostac w podrozy. Dzisiaj z werwa sie pakuje, na czas podrozy wykazuje energia super woman, a po powrocie opadam z wrazen i wtulam w moja poduszke na moim masywnym lozu, ktorego drewno sprawia wrazenie wyzlobionego przez silne morskie fale.  

Dom to takie miejsce, gdzie samemu odczuwa sie poczucie bezpieczenstwa i komfortu. Na te wygode, bo bezpieczenstwo to wygoda, trzeba sobie zapracowac. Ja jestem z tych, ktorzy wrecz alergicznie reaguja na poczucie dyskomfortu przestrzennego. 

Znam wiele domow, gdzie przestrzen jest tak urzadzona, ze nawet mieszkancy tych domow czuja sie tam nieszczesliwi, ale nie moga albo nie potrafia sie rozpieszczac. Brzydota przedmiotow, starosc niewymienianych dekoracji przygniataja i dusza. 

Dom musi byc przytulny i musi miec te wlasnie male komforty.  Male drobiazgi, zmiana dekoracji, misiowate kocyki, lampy ktore przytulaja nas swiatlem, swieczka, taka poduszka, ktora mozna wziac w objecia i rozgrzac okolice brzucha. Sa takie domy, ze od progu czujesz sie jak u siebie. A sa tez takie, gdzie siedzisz na brzegu kanapy i wiercac sie marzysz o wlasnej. Dom to nie tylko przedmioty, ale i ludzie. Kanapa wiec moze byc wystarczajaco wygodna i przyjemna estetycznie dla oka, ale jej wlasciciel swoim oddechem sprawi, ze poczujemy sie jak na rozzarzonych weglach. 

Zeby chciec wracac do swojego domu, trzeba go lubic. 

Nie przypadkowo wybiera sie pewne miejsca na dom i nie przypadkowo buduje w pewnych miejscach pewne sciany. 

Lubie myslec o przestrzeni domu, budynkow, jakby to bylo miec taki budynek w takim miejscu i dlaczego gdzies widze siebie siedzaca na balkonie, a gdzie indziej nie chcialabym spedzac bezczynnych godzin przy oknie. 

Czytam obecnie bardzo przyjemna ksiazke “Pod sloncem Toskanii” nijakiej Frances Mayes. Opowiada ona o zakupie dosc sporych rozmiarow posiadlosci we Wloszech i ta jej opowiesc bardzo mnie nastroila, zeby samej pomyslec dlaczego w pewnych miejscach czuje sie blogo, z pewnych chce szybko wyjechac a do pewnych chcialabym wracac, a moze i w przyszlosci tam miec swoj dom. 

Oto kilka luznych cytatow, ktore do mnie przemowily i ktore nabieraja wlasciwego znaczenia jesli czlowiekowi dane jest przebywac w roznych domach, roznych srodowiskach, bywac:
  • Za Bachelardem Mayes pisze: “ Przypominajac sobie pokoje w domach, w ktorych mieszkalismy, uczymy sie przebywac w sobie samych”…
  •  “Domy wazne to te, ktore nam pozwalaja spokojnie snic”…
  •    “My, poludniowcy, mamy w spiralach DNA jakis jeszcze niewykryty gen, nakazujacy nam wierzyc, ze miejsce jest przeznaczeniem”…
  •  Z tym bardzo sie utozsamiam: “ To, gdzie sie jest, znaczy, czym sie jest. Im glebiej owo miejsce przenika w jazn, tym bardziej sie umacnia wiez z owym miejscem. Wybor miejsca nigdy nie bywa przypadkowy, to wybor czegos, czego sie pragnie.”
Mysle, ze koncepcja domu nie bylaby mozliwa bez ruchu, mozliwosci kazdego z nas do przemieszczania sie. Inna sprawa czy potrafimy wykorzystac okazje i szanse do takiego ruchu.

Dla mnie podroze to lekcja zrozumienia pojecia dom. Podroz chyba nie mialaby sensu, gdyby nie bylo tego powrotu. Z drugiej strony to podroz otwiera horyzonty i uczy.

Jakby najwygodniejsze, najbardziej luksusowe te nasze cztery sciany nie byly, gdyby nie ruch ktoremu od czasu do czasu powinnismy sie oddac, o postepie mysli nie byloby mowy. Mozna zaczac od swiadomego ruchu oka, obrotu glowy, prostego ruchu cielesnego polaczonego z ciekawoscia pchajaca nas w nieznana wiedze obserwacji.
  
Moze sie myle, ale im wiecej czlowiek uczestniczy w procesie ruchu tym jego mozg szybciej zostaje uwolniony i wolniej sie starzeje. Podroz, ta z ciekawosci i wewnetrznej potrzeby zawsze uczy i odkopuje poklady wiedzy o samym sobie. Inna sprawa skad u ludzi takie potrzeby sie biora. 

Dla mnie bycie w jednym miejscu przez dluzszy czas rozleniwia i cofa. 

A z tych kilku cech ludzkich, na ktorych moja tolerancja sie konczy, to lenistwo.


1 comment: