Pages

Friday, 28 December 2012

Jakby nie bylo



Przeminely jak z wiatrem.

O co w ogole chodzi z tymi swietami? Czlowiek się przygotowuje, spala, czeka, narobi jak glupi, a tu dwa dni kręcenia się w piżamie po domu, trochę siedzenia przy stole i koniec zabawy. 

Nawet w tym roku nie mogę powiedzieć, zebym się porządnie najadła. Jakis niedosyt mi pozostal.

Wciąż tesknie za sledzikiem, kapusta z grzybami, pierogami, karpiem, za którym nie przepadam. Na tym chyba polega dorastanie, kiedy nie można z rodzicami usiasc do wigilijnego stolu i człowiekowi  w glowie i duszy się kreci od tych smakowo-emocjonalnych tęsknot. Grzechem jest tego nie doceniac kiedy się to ma!

Dobrze, ze chociaz szynka w tym roku doleciała…

Organizowanie kolacji u siebie polega na tym, ze człowiek nasiedzi się w garach, a potem wszystkich musi obslugiwac i je na rogu, przycupnięty na malym stoleczku, tak, żeby mu się za wygodnie nie zrobilo. Je się wtedy w pospiechu i nie zawsze to na co ma się ochote. 

Potem idzie się w gości i wybredzać tez za bardzo nie można. Albo stol ugina się od „plastikowego” żarcia, albo jest smacznie, zdrowo, ale wybor ogranicza się do trzech dan i poszaleć w smakach tez za bardzo nie można. 

Pisałam już o tym, ze Boze Narodzenie to nie grecka specjalność. 

Raptem dwa rodzaje ciastek. Okragle „kurabiedes” i podluzne „melomakarona”. Kazda szanujaca się gospodyni domowa piecze, czestuje i kaze się w temacie wyjatkowosci swojego wypieku wypowiedzieć. I tak każdy przy deserze opowiada sobie, ze ten „kurabies” jest bardziej chrupiący, ten ma koniaku krople dodana, a najlepsze sa lub bylyby bez migdalow (ja wole te z migdałami!). 

Ja w tym roku nie piekłam. Dziedziczka nawet wody nie da zagotować, a co dopiero bawic się w lepienie i wyrabianie ciasta. 

W tym roku czestowalysmy piernikami toruńskimi i ptasim mleczkiem! 
...bo tez dolecialy!

0 comments:

Post a Comment