Pages

Wednesday, 19 September 2012

Krystalicznie czysto


Pierwszy wrzesniowy deszcz mamy juz za soba. Gruba mokra sciana walaca o popekana ziemie. 

Na początku była czarna chmura rozciagajaca się nad wyspa Thodorou, która stopniowo zaczela przyjmować kształt szarych sopli. Szare sople podplynely blisko, zawiało, zgielo oliwkowe liscie, podniosło kurz i jak nie lunie. 

Odparowal zaduch a w nozdrza wbil się intensywny zapach skropionej, od miesięcy suchej, ziemi. 

Widok na pierwsza jesienna burze

Przyszedł czas udeptywania winogron. Znalazlam dziś w temacie mala ciekawostke. Maly recznie robiony nożyk, którym podcina i scina się winogrona na Santorini (wyśmienite wino…wulkaniczne) to tzw. Feredini (Φερεντίνι). Udeptywali ci co pryskali, bo te pozostawione same sobą wyschly na rodzynki zanim jeszcze przyszedł czas zrywania. 
 
Rozpoczela się pierwsza tura pomarańczy. To te, które maja uboga aparycje z zielonymi plamami i zolknaca cienka skorka. Sa miękkie i średnio nadaja się do jedzenia, ale sok z nich to rozkosz dla podniebienia spragnionego autentycznej witaminy C.  

Jesienne pomarancze

Pojawily się tez owoce granatu. Trzeba się spieszyć przy ich zbiorach, bo szybko staja się ptasim lupem. Zanim spadna, zglodniale ptaszyska rozbierają nabrzmiałe „bomby” i wydziobują słodko-kwasne ziarenka. 

Granaty, ktore ocalaly

Wieczorem po plecach ciagnie, wilgoc wyziębia skore. To jeszcze nie ten przeszywający, atakujący kosci chlod wilgoci. Poki co chlodek przylepia się do skory, ale z szalami trzeba się po lecie przeprosić. 

I tak siedze na werandzie, pozno się już zrobilo. W oddali swiatla miasta. Popijam moje piwo, zagryzam migdałami, delektuje się samotnoscia.

0 comments:

Post a Comment