Pages

Monday, 3 September 2012

Wrzesniowo mi


Καλό μήνα! (czyt. Kalo mina, czyli Dobrego, Udanego miesiąca) wam zycze. 

Po tych wieczorach z dreszczykiem i rankach kiedy budzace powietrze przenika przez skore i trzeba przywdziac szlafrok, wiadomo, ze powoli konczy sie lato i zaczyna kretenska jesien. 

Sierpniowe zary oddalily się na rzecz cieplych i słonecznych dni z melancholijnym wiaterkiem laskoczacym drzewa i tafle morza. 

Jeszcze chwila i tony lekkiego greckiego piwa, białego wina i ouzo zamienimy na czerwone wina, raki, raki z miodem i koniaki (ach ten koniak z Nafplio!)

Czas melonow i arbuzow się konczy. Jeszcze kilka zielonych fig przy drodze kusi małymi sakiewkami, ale i te wkrótce dojrzeją i spadna lub jakiś przechodzień dojrzy owoce wśród paluchowatych lisci i uraczy się tym wyjątkowym miaszem. Suszone figi już tak nie smakują, nie maja tego aromatu i bezczelnie wchodzą w zeby. Zima będziemy je serwować z orzechami, posypane szczypta cynamonu i będziemy marzyc o ich swiezym miaszu. 

W okolicy rozchodzą się już zapachy domowej produkcji kreteńskich win. Z ogrodow chyla się nad ulica zielone pomarancze i cytryny. 

Nasze drzewa oliwkowe uginają się od ciężarem zielonych, małych oliweczek, które siedza jedna nad drugiej tak się w tym roku rozmnożyły. Drzewa ledwo daja rade dzwigac taki ciezar i galeziami zamiatają suche grudki ziemi. Och, będzie w tym roku u nas swieza oliwa. Az mi slinka leci na myśl o specyficznym „smrodku” wyciskanych oliwek i tej pierwszej, gorzkiej kropli, koloru zgnilej zieleni, która podpisze się na podniebieniu.

0 comments:

Post a Comment