Καλό μήνα! (czyt. Kalo mina, czyli Dobrego, Udanego
miesiąca) wam zycze.
Po tych wieczorach z dreszczykiem i
rankach kiedy budzace powietrze przenika przez skore i trzeba przywdziac
szlafrok, wiadomo, ze powoli konczy sie lato i zaczyna kretenska jesien.
Sierpniowe zary oddalily się na rzecz
cieplych i słonecznych dni z melancholijnym wiaterkiem laskoczacym drzewa i
tafle morza.
Jeszcze chwila i tony lekkiego greckiego
piwa, białego wina i ouzo zamienimy na czerwone wina, raki, raki z miodem i
koniaki (ach ten koniak z Nafplio!)
Czas melonow i arbuzow się konczy. Jeszcze
kilka zielonych fig przy drodze kusi małymi sakiewkami, ale i te wkrótce
dojrzeją i spadna lub jakiś przechodzień dojrzy owoce wśród paluchowatych lisci
i uraczy się tym wyjątkowym miaszem. Suszone figi już tak nie smakują, nie maja
tego aromatu i bezczelnie wchodzą w zeby. Zima będziemy je serwować z
orzechami, posypane szczypta cynamonu i będziemy marzyc o ich swiezym miaszu.
W okolicy rozchodzą się już zapachy
domowej produkcji kreteńskich win. Z ogrodow chyla się nad ulica zielone
pomarancze i cytryny.
Nasze drzewa oliwkowe uginają się od
ciężarem zielonych, małych oliweczek, które siedza jedna nad drugiej tak się w
tym roku rozmnożyły. Drzewa ledwo daja rade dzwigac taki ciezar i galeziami zamiatają
suche grudki ziemi. Och, będzie w tym roku u nas swieza oliwa. Az mi slinka
leci na myśl o specyficznym „smrodku” wyciskanych oliwek i tej pierwszej,
gorzkiej kropli, koloru zgnilej zieleni, która podpisze się na podniebieniu.






0 comments:
Post a Comment